Szliśmy tak jeszcze chwilę w ciszy aż tu nagle zza rogu wyskoczyła zapłakana Lisa więc zaczęliśmy się dopytywać co się stało ale przez jej płacz i łamiący się głos nic nie zrozumieliśmy.Tomoe przytulił ją mocno do siebie i powiedział że ma się uspokoić jak przystało na starszego brata.W pewnym stopniu mi to zaimponował nigdy w prawdzie mi nie opowiadał nic na temat Lisy ale od razu było widać że jest odpowiedzialnym starszym bratem i potrafi zadbać o rodzinę.Z Lisą nie znałam się długo ale zawsze wydawała mi się wesołą i energiczną dziewczyną.Więc na samą myśl co mogło ją tak bardzo poruszyć przestraszyłam się.Weszliśmy do salonu i Lisa już nieco uspokojona zaczęła opowiadać o swoim kochanym piekielnym psie "Lanie". Dostała ją od swojej matki w dniu narodzin i wychowywała od szczeniaka.A teraz Lana zachorowała na jakąś zarazę i walczy o życie,szansa na to że przeżyję jest 20% na to że zdechnie jest 30%. Zdziwiłam się ponieważ powinno być do 100% ale Tomoe zaraz mi wytłumaczył że wszystkie choroby jakie występują w piekle mają jeszcze jedną opcje która zdarza się dość często a natomiast stracenie nad sobą kontroli.Jeśli np. dany pies zachoruje i przeżyję ale straci nad sobą kontrole zacznie mordować wszystkich nawet osoby w jego życiu bardzo ważne i zrobi się nader agresywny.Jest to chyba najgorsza opcja ponieważ nie dość że wiąże się to z uczuciami bo trzeba zabić danego psa a także z trudnością w końcu wszystkie stworzenia od robaków po demony były bardzo silne lub miały doskonale opanowaną technikę szybkiego unikania.Przeraziłam się w końcu takie zarazy dotykały ogromną ilość stworzeń a każde z nich miało uczucia i bliskie osoby którym na nich zależało.Teraz rozumiałam czemu Lisa zawszę rozpromieniała teraz zalewała się łzami.Też miałam ochotę płakać ale nie mogłam tego zrobić ona wtedy jeszcze by się załamała a Tomoe musiał by pocieszać nas dwie.Po jego minie widziałam że także jest zmartwiony w końcu dobrze znał Lane skoro Lisa miała ją od małego przynajmniej tak mi się wydawało.
-Przepraszam was ale muszę tam do niej iść powiedziała Lisa a do jej oczu znów napłynęły słone łzy
-Pójdziemy tam z tobą .!! zadeklarował się Tomoe.Prawda Wenndy .?!
-Tak,nie możemy cię zostawić w takim stanie ..
-Dziękuję wam powiedziała spoglądając na nas i szybko ruszyła w stronę lewego skrzydła pałacu
Kiedyś mi opowiadała o tym że w prawym skrzydle nie wolno trzymać zwierząt ze względu na to że tutaj są prawie same biura a zwierzęta tylko by przeszkadzały.Po dość długim czasie doszliśmy do Dużego pokoju.
Był duży i wypełniony różnymi zabawkami dla psów a na samym środku było duże posłanie na którym spoczywał duży pies o wiele większy niż psy na ziemi był cały czarny i miał piękne błękitne oczy.W jego oczach było widać ból a sama suczka nie była w stanie się ruszać nie mówiąc już o podniesieniu się by powitać Lisę.Przy psie siedział młody szarowłosy mężczyzna w okularach i w fartuchu.Był to najprawdopodobniej weterynarz.Siedzieliśmy przy Lanie cały dzień pocieszając Lisę.Robiłam się coraz bardziej senna a sama Lisa w końcu zasnęła od płaczu tuląc się do leżącego psa.Tomoe cicho powiedział
-Chodźmy jest już późno,pokiwałam twierdząco głową i wyszłam razem z zielonookim z pokoju.
Nie odzywałam się byłam trochę przygnębiona i bardzo śpiąca.Nagle w drodze do pokoju Tomoe skręcił do jakiegoś pomieszczenia ciągnąc mnie za rękę.Pomieszczenie było dość duże i oświetlone świecami spojrzałam na Tomoe chcąc dowiedzieć się po co tu przyszliśmy.W tym półmroku wyglądał dosyć strasznie ale zaraz podszedł bliżej.Widziałam dokładnie całą jego twarz uśmiechał się
-Chyba nie zapomniałaś o niespodziance .?!!...
-A tak w sumie to wyleciało mi to z głowy
-Zamknij oczy
-Ale po co .?!
-Zamknij .... obiecuję ze nie zrobię nic głupiego
Zamknęłam oczy a po chwili poczułam jak odgarnia mi włosy ręką,stał za mną czułam jego oddech na karku.Założył mi coś na szyje i pocałował delikatnie.
-Już powiedział cicho
Otworzyła oczy i ujrzałam srebrny wisiorek w samym środku był dość duży fioletowy diament w kształcie serduszka.A ze srebra dorobiony był ogonek diabełka i małe rogi.
-Piękny .!!Dziękuję ..!!
-To nic takiego,na tobie wygląda dużo ładniej
Pocałowałam go a potem poszliśmy już tylko do pokoju spać.
Na drugi dzień obudził mnie radosny głos Lisy
-Udało się ...!! Udało ...
-Ale Lisa co się udało zapytałam zaspana,podniosłam się i spojrzałam na nią a obok niej stała zupełnie już zdrowa Lana.Pies podszedł do mnie i powąchał mi dłoń
-Nareszcie mogę cię poznać zwróciłam się z uśmiechem do psa a ten zamerdał ogonem
-Dziękuję ci za wczoraj powiedziała radosna nadal Lisa.Kiwnęłam tylko głową i pokazałam na miejsce obok siebie,dziewczyna zrozumiała o co chodzi więc podeszła i usiadła o bok.Już chciałam się odezwać gdy przerwała mi zdziwiona
-Skąd to masz .?! zapytała pokazując na naszyjnik
-A to dostałam wczoraj od Tomoe
-Co .>?!?!?!?
-No tak wczoraj od rana mówił że ma dla mnie niespodziankę,mieliśmy trochę przeszkód ale w końcu wieczorem udało nam się dojść do dużego pokoju gdzie mi to dał.Czemu się tak dziwisz .?!
-CZEMU?! To jest "martwy diament" Są tylko dwa takie na świecie ale jeden zaginął bez śladu a drugi przekazywano sobie w naszej rodzinie no wiesz nasza mama dostała go od ojca a on od swojego ojca który dostał go od żony.A teraz ty go masz a nawet nie wiesz ile jest wart ..?!!
-W zasadzie to nie wiedziałam ....
-Za niego nie jeden oddał by życie ale diament jest bardzo że tak powiem "delikatny" ,po tym jak otrzymasz go od ukochanego pod warunkiem że kochasz tą osobę diament będzie uważał cię za właścicielkę i jeśli założy go ktoś inny umrze a puki osoba która ci go dała kocha ciebie diament będzie w kolorze twoich oczu jeśli jednak to się zmieni stanie się przeźroczysty.
-Wow ... naprawdę jest niesamowity...!!
-Nie sądziła że Tomoe ci go da naprawdę musi to brać na poważnie bo on zazwyczaj jest oschły i nie okazuję nikomu uczuć dlatego też nie nikt nie wie czy Tomoe go lubi czy nie.
-Dziękuję że mi o tym powiedziałaś wiesz Tomoe nic mi na ten temat nie mówił
-To do niego podobne zawszę był skromny zaśmiała się Lisa
-Chodźmy na spacer zaproponowałam wesoło w końcu była piękna pogoda
-Jasne tylko odprowadzę Lane
-W takim razie ja za ten czas się ubiorę
___________________________________________________________________________________
Udało mi się napisać coś jeszcze i przewiduję jeszcze jeden rozdział na dziś ale nie jestem pewna.
A jak wam się podoba w piekle .?! O_o
-Przepraszam was ale muszę tam do niej iść powiedziała Lisa a do jej oczu znów napłynęły słone łzy
-Pójdziemy tam z tobą .!! zadeklarował się Tomoe.Prawda Wenndy .?!
-Tak,nie możemy cię zostawić w takim stanie ..
-Dziękuję wam powiedziała spoglądając na nas i szybko ruszyła w stronę lewego skrzydła pałacu
Kiedyś mi opowiadała o tym że w prawym skrzydle nie wolno trzymać zwierząt ze względu na to że tutaj są prawie same biura a zwierzęta tylko by przeszkadzały.Po dość długim czasie doszliśmy do Dużego pokoju.
Był duży i wypełniony różnymi zabawkami dla psów a na samym środku było duże posłanie na którym spoczywał duży pies o wiele większy niż psy na ziemi był cały czarny i miał piękne błękitne oczy.W jego oczach było widać ból a sama suczka nie była w stanie się ruszać nie mówiąc już o podniesieniu się by powitać Lisę.Przy psie siedział młody szarowłosy mężczyzna w okularach i w fartuchu.Był to najprawdopodobniej weterynarz.Siedzieliśmy przy Lanie cały dzień pocieszając Lisę.Robiłam się coraz bardziej senna a sama Lisa w końcu zasnęła od płaczu tuląc się do leżącego psa.Tomoe cicho powiedział
-Chodźmy jest już późno,pokiwałam twierdząco głową i wyszłam razem z zielonookim z pokoju.
Nie odzywałam się byłam trochę przygnębiona i bardzo śpiąca.Nagle w drodze do pokoju Tomoe skręcił do jakiegoś pomieszczenia ciągnąc mnie za rękę.Pomieszczenie było dość duże i oświetlone świecami spojrzałam na Tomoe chcąc dowiedzieć się po co tu przyszliśmy.W tym półmroku wyglądał dosyć strasznie ale zaraz podszedł bliżej.Widziałam dokładnie całą jego twarz uśmiechał się
-Chyba nie zapomniałaś o niespodziance .?!!...
-A tak w sumie to wyleciało mi to z głowy
-Zamknij oczy
-Ale po co .?!
-Zamknij .... obiecuję ze nie zrobię nic głupiego
Zamknęłam oczy a po chwili poczułam jak odgarnia mi włosy ręką,stał za mną czułam jego oddech na karku.Założył mi coś na szyje i pocałował delikatnie.
-Już powiedział cicho
Otworzyła oczy i ujrzałam srebrny wisiorek w samym środku był dość duży fioletowy diament w kształcie serduszka.A ze srebra dorobiony był ogonek diabełka i małe rogi.
-Piękny .!!Dziękuję ..!!
-To nic takiego,na tobie wygląda dużo ładniej
Pocałowałam go a potem poszliśmy już tylko do pokoju spać.
Na drugi dzień obudził mnie radosny głos Lisy
-Udało się ...!! Udało ...
-Ale Lisa co się udało zapytałam zaspana,podniosłam się i spojrzałam na nią a obok niej stała zupełnie już zdrowa Lana.Pies podszedł do mnie i powąchał mi dłoń
-Nareszcie mogę cię poznać zwróciłam się z uśmiechem do psa a ten zamerdał ogonem
-Dziękuję ci za wczoraj powiedziała radosna nadal Lisa.Kiwnęłam tylko głową i pokazałam na miejsce obok siebie,dziewczyna zrozumiała o co chodzi więc podeszła i usiadła o bok.Już chciałam się odezwać gdy przerwała mi zdziwiona
-Skąd to masz .?! zapytała pokazując na naszyjnik
-A to dostałam wczoraj od Tomoe
-Co .>?!?!?!?
-No tak wczoraj od rana mówił że ma dla mnie niespodziankę,mieliśmy trochę przeszkód ale w końcu wieczorem udało nam się dojść do dużego pokoju gdzie mi to dał.Czemu się tak dziwisz .?!
-CZEMU?! To jest "martwy diament" Są tylko dwa takie na świecie ale jeden zaginął bez śladu a drugi przekazywano sobie w naszej rodzinie no wiesz nasza mama dostała go od ojca a on od swojego ojca który dostał go od żony.A teraz ty go masz a nawet nie wiesz ile jest wart ..?!!
-W zasadzie to nie wiedziałam ....
-Za niego nie jeden oddał by życie ale diament jest bardzo że tak powiem "delikatny" ,po tym jak otrzymasz go od ukochanego pod warunkiem że kochasz tą osobę diament będzie uważał cię za właścicielkę i jeśli założy go ktoś inny umrze a puki osoba która ci go dała kocha ciebie diament będzie w kolorze twoich oczu jeśli jednak to się zmieni stanie się przeźroczysty.
-Wow ... naprawdę jest niesamowity...!!
-Nie sądziła że Tomoe ci go da naprawdę musi to brać na poważnie bo on zazwyczaj jest oschły i nie okazuję nikomu uczuć dlatego też nie nikt nie wie czy Tomoe go lubi czy nie.
-Dziękuję że mi o tym powiedziałaś wiesz Tomoe nic mi na ten temat nie mówił
-To do niego podobne zawszę był skromny zaśmiała się Lisa
-Chodźmy na spacer zaproponowałam wesoło w końcu była piękna pogoda
-Jasne tylko odprowadzę Lane
-W takim razie ja za ten czas się ubiorę
___________________________________________________________________________________
Udało mi się napisać coś jeszcze i przewiduję jeszcze jeden rozdział na dziś ale nie jestem pewna.
A jak wam się podoba w piekle .?! O_o
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz