Obudziłam się znów obok niego i poczuła to ciepło którego jeszcze nie potrafiłam nazwać.Wiedziałam że kocham go na przekór sobie,na przekór jemu i na przekór całemu światu i że już nic nas nie rozdzieli i nigdy nie przestanę go kochać.Spojrzałam na jego śpiącą twarz była poważna ale zarazem widać że szczęśliwa.
Przypomniały mi się te nasze zabawy w białej pościeli i ta jego roześmiana twarz.Okryłam go kołdrą ponieważ był do połowy odkryty i poszłam do łazienki.Wzięłam gorącą i długą kąpiel i poczułam się świetnie.Wytarłam ręcznikiem włosy i wychodząc z łazienki wpadłam na niego.I przewróciłam się na podłogę,a on poszedł w moje ślady.
-Prawie tak jak się poznaliśmy ..!! zaśmiał się podając mi dłoń
-Tam masz racje uśmiechnęłam się i wstałam na nogi
Nagle przytulił się do mnie mocno a ja nie wiedziałam co się dzieję aż nie wyszeptał mi do ucha
-Tak się cieszę że w końcu mogę się do ciebie normalnie przytulić i powiedzieć że cie kocham
-Ale z ciebie idiota .! Zawszę mogłeś to zrobić .!!
-Czemu mnie obrażasz .?! za to będzie kara ..!!
-CO >!?
Wziął mnie na ręce i zaniósł w stronę okna
-Zaraz będziesz na dole ..!!
-Nie ..!!!!!
Nagle oparł mnie o ścianę i pocałował.
-Ej przecież wiesz że nigdy bym cie nie wyrzucił ... zaszeptał mi do ucha
-No właśnie nie do końca ..
-Prędzej sam skocze niż ciebie wyrzucę .!!
-Nie przesadzaj ... nie skoczył byś
-Ja nie kłamie ..!! nigdy ..!!
Potem zjedliśmy śniadanie i zaprowadziła Tomoe na dach najwyższego budynku w całym mieście ponieważ był tam punkt widokowy.
-Nie podchodź tak blisko bo wypadniesz .!! Wkurzał się cały czas
-Nie wypadnę mówiąc to odwróciłam się tyłem do barierki a jakiś mężczyzna przechodzący obok popchnął mnie i wyleciałam. Usłyszałam tylko przeraźliwy krzyk Tomoe
-WENNDY ..!!!!!
i nic więcej,było cicho zamknęłam oczy ze strachu i już nawet nie próbowałam się niczego złapać wiedziałam że jest już za późno.
Ale jakoś dziwnie nie poczułam wielkiego uderzenia ani przeszywającego bólu.
Otworzyłam oczy i zorientowałam się co się stało.Spadłam to fakt ale Tomoe skoczył za mną i zamortyzował upadek a teraz leżał obejmując mnie z uśmiechem na ziemi.Spojrzałam na niego z ust ciekła mu krew.Ale był przytomny.Przytulił mnie mocno
-Nie strasz mnie tak więcej ...PROSZĘ ...!!
-Nic ci nie jest musimy iść na pogotowie
-Nie ma potrzeby powiedział a zaraz potem zaczął krztusić się krwią
Wstałam i pomogłam mu wstać a zaraz potem przechodni zadzwonili po karetkę.Wszyscy byli zdziwieni że Tomoe żyje i nawet może stać.Widać było że jest potłuczony ale próbował nie dać tego po sobie poznać.Przyjechała karetka i chcieli go zabrać ale upierał się że nie ma potrzeby że czuje się dobrze.Podeszłam do niego i położyłam odruchowo swoją dłoń na jego ręce.Zacisnął zęby i próbował nie dać po sobie poznać że go to zabolało.Wytłumaczyłam lekarzom że się nim zajmę skoro i tak nie chce jechać do szpitala to w końcu nikt go nie zmusi.Podeszłam do niego,siedział na ławce.
-Wracajmy do domu powiedziałam z uśmiechem
-Tak odpowiedział także z uśmiechem i wstał mimo bólu.Udowodnił mi jak cenna dla niego jestem i uratował mi życie w końcu ja już bym była martwa no i dziecko tym bardziej.Pomyślałam sobie jakim wspaniałym tatusiem będzie i złapałam się za brzuch.Widząc to zapytał nerwowo
-Nic ci nie jest .!?
-Nie ale teraz musimy zająć się tobą powiedziałam spokojnie
__________________________________________________________________________________
To tyle na dziś mam nadzieję że się podobało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz