sobota, 11 maja 2013

Rozdział 5 izolacja


Obudziłam się i poczułam jak mnie obejmuję,wtedy przypomniałam sobie co się stało wczoraj.Odwróciłam się delikatnie i spojrzałam na niego wyglądał tak słodko że miałam ochotę go pocałować ale nie zrobiłam tego,przypomniały mi się jego słowa że nigdy nie zakocha się w śmiertelniku i uśmiech zszedł mi z twarzy.Chyba nie zdawał sobie sprawy jak bardzo mnie zranił tymi słowami.Odsunęłam jego dłoń delikatnie gdzieś na łóżko i chciałam wstać ale złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w swoją stronę.Odleciałam na łóżko a on podniósł się  i przesunął w rezultacie znów leżałam na łóżku a on siedział na mnie i nachylając się nade mną spytał
-Gdzie mi znów uciekasz .? i uśmiechnął się,nie odwzajemniłam uśmiechu minę miałam bardziej przerażoną
-Ch...chciałam iść do łazienki popatrzyłam na niego dużymi oczami.Zaśmiał się cicho i dodał
-Co to za przestraszona mina chyba się mnie nie boisz co .?! przecież nic ci nie zrobię...
-Tak wiem ja tylko ...
-Tylko co ...?
-Tylko nie spodziewałam się po tobie takiego zachowania
-Jeśli ci to nie odpowiada to przestanę .. tylko powiedz a już nigdy więcej ...
-Nie nie chodzi mi o to że mi nie odpowiada tyko się nie spodziewałam
-Szczerze mówiąc nie zrozumiałem ani słowa zaśmiał się pod nosem i spojrzał na mnie tymi swoimi oczami
-Skoro już rozmawiamy szczerze to ja też nic nie zrozumiałam odpowiedziałam i oboje zaczęliśmy się śmiać.Zszedł ze mnie i usiadł na brzegu łóżka.
-Dziś wracamy do twojej posiadłości powiedział twierdząco tak jak by nie miał ochoty tam wracać
siedziałam na łóżku więc podeszłam do niego od tyłu położyłam swoje ręce na jego plecach,były gorące chodź miał na sobie tylko spodenki.Zbliżyłam się jeszcze trochę do niego i założyłam mu ręce na szyi
-Nie wracamy do mojej posiadłości powiedziałam z uśmiechem,wracamy do naszego domu.Zdziwiony odwrócił się w moją stronę a ja uśmiechnęłam się jeszcze bardziej.
-Cieszę się że cię spotkałem i jeszcze raz przepraszam za wczoraj
-Już ci mówiłam że nie masz za co przepraszać.A teraz idź się wykąp ja się spakuję i wracajmy.
-Dobrze powiedział Tomoe i ruszył w stronę łazienki
Zaczęłam się pakować i zastanawiałam się czy on czuję do mnie to co ja do niego.W końcu nigdy nie powiedział mnie że mnie kocha anie że mi na mnie zależy,to fakt bronił mnie przed tym demonem ale przyjaciół też by bronił.Nigdy mnie nie pocałował a przytula się też przyjaciół.Spał ze mną ale dlatego że go o to prosiłam.Nie miałam odwagi powiedzieć mu co do niego czuję w dodatku sama nie byłam tego pewna więc postanowiłam nie poruszać tego tematu.Gdy Tomoe wyszedł z łazienki pomógł mi z torbami i poszedł do powozu a ja na recepcję zapłacić za pokój a tak że za czyszczenie podłogi z krwi.
Gdy recepcjonista zapytał się co się stało że są tam owe plamy powiedziałam że zacięłam się przez przypadek ale już wszystko w porządku.Recepcjonista uśmiechnął się i powiedział
-Twój chłopak jest bardzo opiekuńczy że nie pozwolił ci nieść żądnego z bagaży a na dodatek bardzo do siebie pasujecie.W tym samym czasie Tomoe podszedł do mnie,położył mi dłoń na ramieniu i uśmiechając się serdecznie spytał
-Wenndy idziemy .?
-Tak ma pan rację odpowiedziałam recepcjoniście i poszłam z Tomoe do powozu.Tomoe nie wiedział o czym mówiłam z recepcjonistą i mam nadzieję że niczego nie usłyszał.Przynajmniej nic na to nie wskazywało więc ruszyliśmy zadowoleni do domu.W drodze powrotnej nie rozmawialiśmy on siedział oparty o okno a ja myślałam nad ostatnimi wydarzeniami.Gdy dojechaliśmy Poszłam zrobić śniadanie a Tomoe zaniósł bagaże.Po mojej ranie nie zostało nawet śladu.Byłam zadowolona,choć bardzo dużo się zdarzyło od kiedy go poznałam za było to zaledwie 4 dnie temu,to nie żałowałam ani jednej chwili spędzonej z nim.Tomoe pojawił się akurat gdy zanosiłam jedzenie do jadalni
-Mam pomysł powiedział wesoło
-Tak .?
-Skoro jest taka ładna pogoda to zjedzmy w ogrodzie
-Jasne czemu nie odpowiedziałam
-Pozwól że pomogę mówiąc to zabrał mi z tacę z herbatą
-Nie możesz mnie we wszystkim wyręczać powiedziałam oburzona i zabrałam z powrotem tacę
Był demonem więc był bardzo szybki i wykorzystał to,nagle pojawił się za moimi plecami i korzystając z zaskoczenia zabrał mi tacę odstawiając ją na stolik stojący obok.Złapał mnie w tali i powiedział
-Dlaczego nie przyjmujesz mojej pomocy.?
-Po prostu jestem samodzielna odparłam sucho
-Nie zadzieraj nosa bo to się może źle skończyć powiedział rozbawiony
-Czy to groźba
-Tak i mówiąc to zaczął obgryzać moje ucho
Uśmiechnęłam się mimowolnie i spytałam
-To mogę zanieść te herbatę
-Dla ciebie wszystko odpowiedział i przesunął się abym mogła swobodnie przejść.Sam wziął tacę z jedzeniem i ruszył za mną.W ogrodzie było o tej porze roku naprawdę pięknie. Przy jedzeniu zaczęliśmy temat nowego mieszkanie.
-Czemu chcesz się przeprowadzić przecież tu jest piękni spytał zaskoczony moją decyzją
-To miejsce kojarzy mi się ze złymi wspomnieniami z resztą jest o wiele za duże na dwie osoby
-Ale nie szkoda ci zostawić miejsca gdzie się wychowałaś
-Nie odparłam to są złe wspomnienia nie tęsknie za tymi czasami
-Opowiesz mi o swoim dzieciństwie
-Może kiedy teraz nie chcę o tym rozmawiać
-Dobrze trzymam cię za słowo
-Powiesz mi kto to był no wiesz wczoraj zapytałam szybko próbując zmienić temat  
-To ..to był mój starszy brat ..odpowiedział a z jego twarzy zszedł uśmiech
-T..twój brat zapytałam zaskoczona
-Tak to był niestety mój brat chciał żebym wrócił do domu
-Czemu nie chciałeś tam wrócić .?! zapytałam
-Odpowiedź jest prosta nienawidzę tego miejsca
-Zabierzesz mnie tak kiedyś.? no wiesz do swojego domu .?
Tomoe popatrzył się na mnie przerażony jak bym go poprosiła aby mnie zabił lub coś w tym stylu
-NIE ..NIE MAM MOWY ..!!!
-Ale dlaczego .?!
-Bo nie ..!!
Po jego reakcji można było wywnioskować że jego dom to naprawdę straszne miejsce
-Ale skoro to twój brat to dlaczego nas zaatakował .?
-Nic nie rozumiesz on chciał mnie siłą ściągnąć do domu ...
-Ale dlaczego .?!
-Ponieważ każdy demon nawet najsilniejszy jeśli jest zdala od domu przez długi czas słabnie z każdym dniem coraz bardziej.Rekordzistą poza domem udało się wytrzymać miesiąc
Przeraziłam się
-Nie ma żadnego sposobu aby to przedłożyć .?
-Jest ale ja tego nie zrobię ..
-Dlaczego czy to jest aż takie straszne .?
-Nie zrobię tego i tyle ..!!!  krzyknął i poszedł do swojego pokoju
Pierwszy raz odnosił się do mnie w taki sposób,zrobiło mi się przykro.Pomyślałam że dam mu trochę czasu na przemyślenia a sama posprzątałam po obiedzie.Weszłam do kuchni i upuściłam talerz ze zdziwienia przede mną stał brat Tomoe.Teraz było jasno widziałam go bardzo dobrze,był podobny do Tomoe trochę wyższy i miał żółte oczy a raczej oko ba na prawdy oku miał opaskę,był ubrany w czarny płaszcz.
-Nie bój się nic ci nie zrobię ... powiedział spokojnie
-Ty ..ty jesteś starszym bratem Tomoe ...
-Tak to ja nazywam się Will możemy porozmawiać .?
-Tak
zaprowadziłam go do swojego pokoju i zamknęłam drzwi na zamek.
-O co chodzi .?
-Czy Tomoe ci powiedział
-Cóż powiedział ale nie wszystko
-Więc wyjaśnię ci wszystko od początku.Zaczynając od tego że nie chciałem cię wtedy zaatakować ale nie miałem wyboru.Tomoe jest Synem Króla demonów a raczej byłego króla demonów.
-Byłego .? spytałam
-Tak byłego,nasz ojciec był strasznie brutalny i nienawidził Tomoe chciał go zabić już od małego ale nie zrobił tego ze względu na naszą matkę.On miał tego dosyć nie mógł tak dłużej żyć więc zabił naszego ojca i od tego momentu on jest Królem,jest najsilniejszym ze wszystkich demonów.Ja nie dorastam mu nawet do pięt.Ale mniejsza o mnie.Tomoe po śmierci matki załamał się i stał się brutalnym potworem tak jak jego ojciec ..on znienawidził sam siebie.Pewnego dnia a dokładniej 200 lat temu w ataku furii zabił wszystkich którzy byli wtedy w domu.Nie potrafił sobie tego wybaczyć więc jakiś tydzień temu uciekł z domu.Demony nie mogą wytrzymać zdała od domu dłużej niż miesiąc po prostu umierają.
-Tomoe mówił że jest sposób aby przetrwać dłużej ale nie chciał mi powiedzieć jaki
-Tak jest sposób ... Ale Tomoe nigdy tego nie zrobi ...woli być coraz słabszy i słabszy a w końcu umrzeć niż cię skrzywdzić ..
-Mnie .??!!
-Tak,ten sposób polega na tym że musiał by pić krew osoby która jest czyta i dobra a przede wszystkim go kocha.W tym wypadku twoją,to nie wszystko nie chodzi tylko o to że musi.Musi aby przeżyć tylko że on tego pragnie najbardziej ze wszystkiego ale próbuje się opamiętać.Twoja krew pachnie dla niego bardzo kusząco i będzie pachnieć coraz intensywniej im bardziej go pokochasz.Gdyby to był normalny demon taki jak ja już dawno napił by się twojej krwi mało tego on pragnie tego tak bardzo że wyssał by całą twoją krew za jednym razem.Ale on jest w końcu królem więc możliwe że by się opamiętał.To chyba wszystko co chciałaś wiedzieć.
-Nie,jest jeszcze coś .. Spytałam go czy zabierze mnie kiedyś do domu ale on się bardzo zdenerwował pierwszy raz go takiego widziałam.Dlaczego mnie nie chcę tam zabrać .?
-Odpowiedź jest prosta pomyśl logicznie on jest demonem czyli nie mieszka w zwykłym domu
-To znaczy .?
-Powiem najprościej jak można.On mieszka razem z innymi demonami w 7 kręgu piekła.Najgorszym miejscu na całej ziemi.Mało tego on jest  stamtąd najpotężniejszy a przynajmniej był bo w tej chwili jest słabszy nawet ode mnie.Nie był by w stanie cię tak obronić demony są bardzo chytre każdy z tam obecnych chciał by cię dla siebie a on nie obroni cię przed wszystkimi nawet jeśli jest królem .
-Rozumiem powiedziałam
-Mam do ciebie prośbę powiedział poważnym głosem
-Tak .?
-Jeśli nie chcesz żeby on zginął namów go do powrotu do piekła a jeśli nie chcesz zginąć razem z nim to nie zbliżaj się do niego i nie zakochuj się w nim jeszcze bardziej. I nie mów mu o naszym spotkaniu.Mówiąc to stanął na parapecie,zanim wyskoczył powiedział jeszcze tylko
-Przy następnym spodkaniu znów spróbuję cię zabić i nawet on mnie nie powstrzyma
Teraz chciała tylko iść do Tomoe otworzyłam drzwi od pokoju i ujrzałam jak on otwiera swoje nasze oczy znów się spotkały.Podszedł do mnie i powiedział
-Przepraszam cię poniosło mnie nie powinienem zwracać się do ciebie w taki sposób
-Tomoe.!! zarumieniłam się nic się nie stało to ja powinnam przeprosić .. za mocno na ciebie naciskałam ale po prostu chciałam ci jakoś pomóc.
-Cieszę się że nie jesteś zła ...
-Tak ja też się cieszę że nie jesteś zły ... to ja już pójdę do zobaczenia.
-Poczekaj Wenndy dlaczego się tak śpieszysz ./!? zapytał ale nie odpowiedziałam tylko zamknęłam się szybko w pokoju.Długo myślałam nad tym co się stało,zaczynałam wszystko rozumieć.Ale wciąż trapiły mnie jego słowa że nigdy nie zakocha się w śmiertelniku,on wie że go kocham on to czuję i czuję moją krew coraz intensywniej a ja nie potrafię się w nim odkochać.Zastanawiałam się resztę dnia nie zaszłam na kolacje wieczorem usłyszałam pukanie do drzwi
-Kto tam zapytałam .? (oczywiste było że to Tomoe)
-To ja ... dlaczego się zamknęłaś.?!!
-Po prostu nie najlepiej się czuję
-To może ci w czymś pomogę .?
-Nie nie trzeba
-Otwórz drzwi chcę z tobą porozmawiać ..!!
-Nie krzyknęłam nie zastanawiając się
-Dlaczego .?!!
-B..bo nie chcę cię zarazić ..
-Nie żartuj sobie otwórz
-Na prawdę się źle czuję porozmawiamy kiedy indziej
-No dobrze w taki razie dobranoc
-Uff... było blisko powiedziałam do siebie ale jak długo mogę tak udawać i wypierać się od kontaktów z nim.Chciałam się z nim widywać ale gdybym się od niego odizolowała to odkochała bym się i by mnie nie zabił a on wrócił by do domu.Wzięłam gorącą kąpiel ale to nic nie pomogło byłam zestresowana bardziej niż kiedykolwiek.Położyłam się i przypomniałam sobie jego ciepły dotyk,jego usta na mojej szyi,jego cudowne spojrzenie.I wszystkie uczucia którymi go darzyłam nagle powróciły.Pomyślałam że to nie możliwe abym się odkochała,każda próba jaką podejmowałam żeby się odkochać zostawała spisana na straty a ja zakochiwałam się jeszcze bardziej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz