Undertaker osunął się na podłogę i stracił przytomność a ja ruszyłam z pomocą choć wciąż trzęsły mi się ręce.Bałam się o niego,że to będzie poważne ale mimo to nie byłam zła na Tomoe i nie dziwiła mnie jego reakcja.Kucnęłam przy Undertakerze i próbowałam go ocucić gdy Tomoe podszedł do mnie i zaniósł go na kanapę.Po pół godziny bez słowa Undertaker był już opatrzony i nadal nieprzytomny a Tomoe wyraźnie posmutniały.Czułam się dziwnie w tej ponurej atmosferze.Było to rano więc poszłam na górę ubrałam się znów zeszłam na dół zrobić obiad.
T-Czemu tak bardzo się o niego martwisz .? spytał Tomoe siadając przy stole
W-No wiesz to twój przyjaciel i jest całkiem miły
T-To już nie jest mój przyjaciel
Spojrzałam na niego i z jednej strony mu się nie dziwiłam a z drugiej żałowałam że przeze mnie już nie są przyjaciółmi bo wyglądali na naprawdę zżytą parę.
W-Zadzwoniłam do jego siostry o której mi opowiadał powiedziała że po niego przyjedzie i go zabierze do domu
T-Dobrze,a co powiesz na spacer .?
W-Chętnie ale po obiedzie dobrze .?
T-Jasne
Tomo dziś pierwszy raz się uśmiechnął to był naprawdę długo oczekiwany uśmiech.Potem zjedliśmy szybko obiad i ruszyliśmy do parku na spacer.Rzadko chodzimy na spacery nie wiem dlaczego ale głównie spędzamy czas w domu.Była jesień a liście pięknie złociły cały park.Za nami słyszałam głosy jakiś dziewczyn.
-Zobacz jakie ciacho tam idzie ..
-No .. ciekawe czy jest wolny..
-Ach te oczy ...
-Jest z dziewczyną ale nie wyglądają na parę...
-Maże się ze mną umówi ..
I w jednej chwili przypomniało mi się czemu nie chciałam chodzić na spacery.Tomoe chyba też to usłyszał bo zbliżył się do mnie i złapał za rękę z uśmiechem spoglądając w stronę rozgadanych dziewczyn.Ulżyło mi trochę i pomyślałam jak on musi się czuć gdy Undertaker tak się zachowywał.Teraz w pełni go zrozumiałam myślę że właśnie tego oczekiwał Tomoe,zrozumienia z mojej strony.Zastanawiam się czy nie zaprosił mnie na ten spacer właśnie po to aby mi to uświadomić.Tomoe usiadł na ławce i przyciągnął mnie zgrabnym ruchem do swojej piersi.Usiadłam między jego nogami na ławce i wtuliłam w niego plecy a on objął mnie ciepło.Na karku poczułam jego ciepły oddech.
T-Zimno ci .??!
W-Troszkę ale przeżyję odpowiedziałam i także spojrzałam w niebo.Teraz jego ręce powędrowały na mój brzuch a on sam zaczął całować mnie po szyi.Trochę dziwnie się czułam zwłaszcza że byliśmy w parku na ławce ale to było przyjemne.Odchyliłam lekko głowę i poczułam jak byśmy byli w całym parku sami.
W-Tomoe .?
T-Tak kochanie .?
W-Tak się zastanawiam jak chciał byś nazwać nasze maleństwo .?
T-Nie wiem ... wydaje mi się że nawet bez imienia będzie cudownie powiedział całując mnie w policzek.
W-Mhmm... zamyśliłam się i spojrzałam na ziemie gdzie na złocistych liściach stała mała śliczna wiewióreczka z puszystym ogonkiem i spoglądała w naszą stronę.Tomoe wyciągną z kieszeni orzecha i skierował w jej stronę a ona niepewnie zrobiła kilka kroków do przodu.
T-No choć mała powiedział cichutko ... a wiewiórka podeszła i poczęstowała się orzeszkiem po czym czmychnęła na drzewo.
T-Wracajmy już robi się zimno ... zaproponował
W-Nie ... chciała bym jeszcze trochę zostać ...
T-No dobrze odpowiedział i przytulił mnie znów
Po chwili cały park był pusty no może poza kilkoma wiewiórkami.Było już ciemno a latarnie słabo świeciły przyciągając owady.Było cudownie ... mogła bym tak siedzieć do rana,może było trochę zimno ale ogrzewało mnie ciepło ciała zielonookiego.Na niebie widniały miliony gwiazd w które obydwoje wbiliśmy spojrzenia.
W-Pięknie powiedziałam z zachwytem
T-Ty jesteś piękniejsza nawet od najjaśniejszej gwiazdy powiedział składając na moim nosie delikatny pocałunek.
T-Czemu tak bardzo się o niego martwisz .? spytał Tomoe siadając przy stole
W-No wiesz to twój przyjaciel i jest całkiem miły
T-To już nie jest mój przyjaciel
Spojrzałam na niego i z jednej strony mu się nie dziwiłam a z drugiej żałowałam że przeze mnie już nie są przyjaciółmi bo wyglądali na naprawdę zżytą parę.
W-Zadzwoniłam do jego siostry o której mi opowiadał powiedziała że po niego przyjedzie i go zabierze do domu
T-Dobrze,a co powiesz na spacer .?
W-Chętnie ale po obiedzie dobrze .?
T-Jasne
Tomo dziś pierwszy raz się uśmiechnął to był naprawdę długo oczekiwany uśmiech.Potem zjedliśmy szybko obiad i ruszyliśmy do parku na spacer.Rzadko chodzimy na spacery nie wiem dlaczego ale głównie spędzamy czas w domu.Była jesień a liście pięknie złociły cały park.Za nami słyszałam głosy jakiś dziewczyn.
-Zobacz jakie ciacho tam idzie ..
-No .. ciekawe czy jest wolny..
-Ach te oczy ...
-Jest z dziewczyną ale nie wyglądają na parę...
-Maże się ze mną umówi ..
I w jednej chwili przypomniało mi się czemu nie chciałam chodzić na spacery.Tomoe chyba też to usłyszał bo zbliżył się do mnie i złapał za rękę z uśmiechem spoglądając w stronę rozgadanych dziewczyn.Ulżyło mi trochę i pomyślałam jak on musi się czuć gdy Undertaker tak się zachowywał.Teraz w pełni go zrozumiałam myślę że właśnie tego oczekiwał Tomoe,zrozumienia z mojej strony.Zastanawiam się czy nie zaprosił mnie na ten spacer właśnie po to aby mi to uświadomić.Tomoe usiadł na ławce i przyciągnął mnie zgrabnym ruchem do swojej piersi.Usiadłam między jego nogami na ławce i wtuliłam w niego plecy a on objął mnie ciepło.Na karku poczułam jego ciepły oddech.
T-Zimno ci .??!
W-Troszkę ale przeżyję odpowiedziałam i także spojrzałam w niebo.Teraz jego ręce powędrowały na mój brzuch a on sam zaczął całować mnie po szyi.Trochę dziwnie się czułam zwłaszcza że byliśmy w parku na ławce ale to było przyjemne.Odchyliłam lekko głowę i poczułam jak byśmy byli w całym parku sami.
W-Tomoe .?
T-Tak kochanie .?
W-Tak się zastanawiam jak chciał byś nazwać nasze maleństwo .?
T-Nie wiem ... wydaje mi się że nawet bez imienia będzie cudownie powiedział całując mnie w policzek.
W-Mhmm... zamyśliłam się i spojrzałam na ziemie gdzie na złocistych liściach stała mała śliczna wiewióreczka z puszystym ogonkiem i spoglądała w naszą stronę.Tomoe wyciągną z kieszeni orzecha i skierował w jej stronę a ona niepewnie zrobiła kilka kroków do przodu.
T-No choć mała powiedział cichutko ... a wiewiórka podeszła i poczęstowała się orzeszkiem po czym czmychnęła na drzewo.
T-Wracajmy już robi się zimno ... zaproponował
W-Nie ... chciała bym jeszcze trochę zostać ...
T-No dobrze odpowiedział i przytulił mnie znów
Po chwili cały park był pusty no może poza kilkoma wiewiórkami.Było już ciemno a latarnie słabo świeciły przyciągając owady.Było cudownie ... mogła bym tak siedzieć do rana,może było trochę zimno ale ogrzewało mnie ciepło ciała zielonookiego.Na niebie widniały miliony gwiazd w które obydwoje wbiliśmy spojrzenia.
W-Pięknie powiedziałam z zachwytem
T-Ty jesteś piękniejsza nawet od najjaśniejszej gwiazdy powiedział składając na moim nosie delikatny pocałunek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz