-Wreszcie dotarliśmy powiedziałam z radością w głosie i wysiadłam z powozu a za mną polowi wyszedł mój nowy znajomy.Był troszkę zdziwiony ...
-To ..to twój domo wydusił z siebie cichutko mimo tego zrozumiałam jego słowa bardzo wyraźnie
-Tak odpowiedziałam wesoło idziemy .?
-To ..to twój domo wydusił z siebie cichutko mimo tego zrozumiałam jego słowa bardzo wyraźnie
-Tak odpowiedziałam wesoło idziemy .?
-Jasne odpowiedział próbując doprowadzić się do porządku
przeszliśmy drogą przez dość duży ogródek i weszliśmy na sam środek wielkiego holu.Potem udaliśmy się na górę po schodach i do małego pokoju z wielkimi oknami wychodzącymi na wzgórza za domem.
-Rozgość się powiedziałam a sama udałam się do kuchni zrobić herbatę.Po chwili wróciłam z tacką na której znajdował się dzbanuszek i dwie filiżanki a także cukiernica i łyżeczki.
-Nie sądziłem że jesteś aż taka bogata powiedział a na jego twarz znów wrócił ten uroczy uśmiech wyglądałaś na zwykłą dziewczynę
-Bo jestem zwykłą dziewczyną tylko z dużym domem odpowiedziałam żartując
-Ale jedna rzecz mnie zastanawia ...skoro masz tak wielką posiadłość to czemu nie czuć tu żadnej żywej duszy .. dosłownie nikogo poza nami
-Bo tak jest w całej posiadłości nie ma nikogo oprócz nas odpowiedziałam troszkę się zasmuciłam i dodałam moi rodzice zginęli w napadzie pół roku temu..
-Przepraszam nie wied.... i nie dokończył bo przerwałam mu
-nic się nie stało nie przepraszaj skąd mogłeś wiedzieć ... i znów się uśmiechnęłam choć troszkę sztucznie aby nie popsuć atmosfery ...
-A co z pracownikami .?! zapytał zdziwiony
przeszliśmy drogą przez dość duży ogródek i weszliśmy na sam środek wielkiego holu.Potem udaliśmy się na górę po schodach i do małego pokoju z wielkimi oknami wychodzącymi na wzgórza za domem.
-Rozgość się powiedziałam a sama udałam się do kuchni zrobić herbatę.Po chwili wróciłam z tacką na której znajdował się dzbanuszek i dwie filiżanki a także cukiernica i łyżeczki.
-Nie sądziłem że jesteś aż taka bogata powiedział a na jego twarz znów wrócił ten uroczy uśmiech wyglądałaś na zwykłą dziewczynę
-Bo jestem zwykłą dziewczyną tylko z dużym domem odpowiedziałam żartując
-Ale jedna rzecz mnie zastanawia ...skoro masz tak wielką posiadłość to czemu nie czuć tu żadnej żywej duszy .. dosłownie nikogo poza nami
-Bo tak jest w całej posiadłości nie ma nikogo oprócz nas odpowiedziałam troszkę się zasmuciłam i dodałam moi rodzice zginęli w napadzie pół roku temu..
-Przepraszam nie wied.... i nie dokończył bo przerwałam mu
-nic się nie stało nie przepraszaj skąd mogłeś wiedzieć ... i znów się uśmiechnęłam choć troszkę sztucznie aby nie popsuć atmosfery ...
-A co z pracownikami .?! zapytał zdziwiony
-Nie lubię wysługiwać się ludźmi więc pozwoliłam im odejść oczywiście w zamian za to każdemu dałam dom aby nie pozostali bez grosza i bez pracy.
-Wow ... jesteś naprawdę inna ..taka miła ..każda bogata dziewczyna którą znam myśli tylko o sukienkach i drogich butach a ty nawet nie masz lokaja ..
-Wow ... jesteś naprawdę inna ..taka miła ..każda bogata dziewczyna którą znam myśli tylko o sukienkach i drogich butach a ty nawet nie masz lokaja ..
-Świat nie jest tak kolorowy jak się wydaje .... nie mam prawa rozkazywać komuś tylko dlatego że mam więcej pieniędzy
Na zewnątrz zaczęło się już ściemniać
-Chyba będę już wracać powiedział czarno włosy chłopak
-Dobrze odwieść cię .?! zapytałam w końcu było już ciemno nie chciałam aby coś się stało
-Nie ale dziękuję .. dam sobie radę sam odpowiedział
-Ale ja nalegam ... jest już ciemno
-Nawet jak bym się zgodził to nie masz do kąd mnie odwieść
-Jak to spytałam ze zdziwnioną miną
-Po prostu nie mam domu uśmiechnoł się jestem tak jak by bezdomny
zdziwniłam się bo nie wyglądał na osobę bezdomną
-W takim razie możesz tu zaostać ile tylko chcesz
-Nie nie chcę ci zawracać głowy mówiąc to odwrócił się i chciał wyjść ale nie zdążył złapałam go za nadgarstek odwrócił się i znów staliśmy twarzą w twarz,z bliska jego oczy były jeszcze bardziej zielone,było w nich jeszcze więcej blasku niż wcześniej.Popatrzył tymi pięknymi oczami prosto w moje.Poczułam jak by czas się zatrzymał i nagle poczułam jego ciepło.Objął mnie i przytuli do siebie
-Dziękuję zaszeptał mi od ucha i po woli puścił mnie z uścisku
-Nie ma za co odpowiedziałam rumieniąc sie lekko rzuciłam na niego jeszcze jedno krótkie spojrzenie i zaprowadziłam do pokoju gościnnego.Pokój był dosyć duży na środku stało duże łóżko,pod ścianą duża dwu drzwiowa szafa a pod oknem stolik i dwa krzesła.
-Gdybyś czegoś potrzebował to jestem w pokoju nr.13 na przeciwko twojego.
-Dobrze i jeszcze raz dziękuję odpowiedział zielonooki i uśmiechnął się szeroko
Poszłam do swojego pokoju,wzięłam prysznic i położyłam się na łóżku.Cały czas czułam jego ciepły dotyk nie wiedziałam dlaczego.Otrząśnij się powiedziałam sama do siebie weź się w garść.Myślałam jeszcze przez jakiś czas nad wydarzeniami z dzisiejszego dnia ale w końcu zmęczenie wzięło gorę.
Na zewnątrz zaczęło się już ściemniać
-Chyba będę już wracać powiedział czarno włosy chłopak
-Dobrze odwieść cię .?! zapytałam w końcu było już ciemno nie chciałam aby coś się stało
-Nie ale dziękuję .. dam sobie radę sam odpowiedział
-Ale ja nalegam ... jest już ciemno
-Nawet jak bym się zgodził to nie masz do kąd mnie odwieść
-Jak to spytałam ze zdziwnioną miną
-Po prostu nie mam domu uśmiechnoł się jestem tak jak by bezdomny
zdziwniłam się bo nie wyglądał na osobę bezdomną
-W takim razie możesz tu zaostać ile tylko chcesz
-Nie nie chcę ci zawracać głowy mówiąc to odwrócił się i chciał wyjść ale nie zdążył złapałam go za nadgarstek odwrócił się i znów staliśmy twarzą w twarz,z bliska jego oczy były jeszcze bardziej zielone,było w nich jeszcze więcej blasku niż wcześniej.Popatrzył tymi pięknymi oczami prosto w moje.Poczułam jak by czas się zatrzymał i nagle poczułam jego ciepło.Objął mnie i przytuli do siebie
-Dziękuję zaszeptał mi od ucha i po woli puścił mnie z uścisku
-Nie ma za co odpowiedziałam rumieniąc sie lekko rzuciłam na niego jeszcze jedno krótkie spojrzenie i zaprowadziłam do pokoju gościnnego.Pokój był dosyć duży na środku stało duże łóżko,pod ścianą duża dwu drzwiowa szafa a pod oknem stolik i dwa krzesła.
-Gdybyś czegoś potrzebował to jestem w pokoju nr.13 na przeciwko twojego.
-Dobrze i jeszcze raz dziękuję odpowiedział zielonooki i uśmiechnął się szeroko
Poszłam do swojego pokoju,wzięłam prysznic i położyłam się na łóżku.Cały czas czułam jego ciepły dotyk nie wiedziałam dlaczego.Otrząśnij się powiedziałam sama do siebie weź się w garść.Myślałam jeszcze przez jakiś czas nad wydarzeniami z dzisiejszego dnia ale w końcu zmęczenie wzięło gorę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz