Otworzyłam powoli oczy,było już rano.Próbowałam się podnieść ale nie dałam rady.Spojrzałam na swój brzuch,był cały w opatrunkach przesiąkniętych krwią.Nie mogłam tak leżeć wstałam zaciskając zęby z bólu,i powoli zeszłam po schodach,przeszłam spokojnie przez salon,weszłam powoli do kuchni.
-Zgłupiałaś co ty tu robisz .!! Zaczął krzyczeć Tomoe i powoli podchodził do mnie.Podparłam się ręką o ścianę a drugą złapałam się za brzuch.Nagle zaczęłam osuwać się na podłogę.Tomoe szybko podbiegł do mnie i uchronił przed upadkiem.Wziął mnie delikatnie na ręce i zaniósł do łóżka.
-Czemu zaszłaś na dół .?
-Chciałam cię zobaczyć powiedziałam nadal zaciskając zęby
-Poczekaj tu chwile zaraz wrócę i zmienię ci opatrunki,tylko czekaj spokojnie
Nic nie odpowiedziałam.Tomoe był troskliwy ale jakiś taki oschły.Zastanawiałam się co się stało.Drzwi do pokoju otworzyły się,wszedł nimi Tomoe z małą torbą najprawdopodobniej z opatrunkami.
-Pamiętasz co się stało .?
-Tak
Tomoe położył torbę na stole i wyciągną z niej kilka bandaży i opatrunków.Potem usiadł obok mnie na łóżku i delikatnie podwinął mi bluzkę do góry.
-Nie przestaje krwawić powiedział cicho
-Tak,też to zauważyłam odpowiedziałam spokojnie
-Zgłupiałaś co ty tu robisz .!! Zaczął krzyczeć Tomoe i powoli podchodził do mnie.Podparłam się ręką o ścianę a drugą złapałam się za brzuch.Nagle zaczęłam osuwać się na podłogę.Tomoe szybko podbiegł do mnie i uchronił przed upadkiem.Wziął mnie delikatnie na ręce i zaniósł do łóżka.
-Czemu zaszłaś na dół .?
-Chciałam cię zobaczyć powiedziałam nadal zaciskając zęby
-Poczekaj tu chwile zaraz wrócę i zmienię ci opatrunki,tylko czekaj spokojnie
Nic nie odpowiedziałam.Tomoe był troskliwy ale jakiś taki oschły.Zastanawiałam się co się stało.Drzwi do pokoju otworzyły się,wszedł nimi Tomoe z małą torbą najprawdopodobniej z opatrunkami.
-Pamiętasz co się stało .?
-Tak
Tomoe położył torbę na stole i wyciągną z niej kilka bandaży i opatrunków.Potem usiadł obok mnie na łóżku i delikatnie podwinął mi bluzkę do góry.
-Nie przestaje krwawić powiedział cicho
-Tak,też to zauważyłam odpowiedziałam spokojnie
-To dlatego że nie potrafisz usiedzieć w jednym miejscu
-Tak to bardzo prawdopodobne
Rozwiązał delikatnie bandaż i ściągnął opatrunek przesączony krwią.Wyrzucił go do śmietnika i znów usiadł obok mnie.Spojrzał na mnie ale gdy nasz wzrok się spotkał,szybko się odwrócił i delikatnie przemył rany.
Syknęłam z bólu
-Przepraszam
-To nie twoja,wina rany zawszę bolą odpowiedziałam i chciałam się uśmiechnąć ale nie mogłam
Skończył czyścić rany i założył świeży opatrunek.Znów spojrzał na mnie a ja na niego.I po chwili znów zostałam sama w pokoju. Zastanawiałam się dlaczego się tak zachowuje.Tak jak by już nic do mnie nie czuł.Zrobiło mi się przykro wyglądał jak by nawet się nie cieszył że się ocknęłam.Nie przyszedł do mnie więcej tylko Ikki przyniósł mi jedzenie i zapytał jak się czuję.Zapytałam co się dzieję z Tomoe ale odpowiedział tylko że sam mi powie w swoim czasie.Leżałam na łóżku zastanawiając się wciąż nad tym samym,za oknem było już ciemno.Nagle usłyszałam pukanie do drzwi
-Proszę odpowiedziałam głośno
Do pokoju wszedł Tomoe podszedł do łóżka
-Cieszę się że nic ci nie jest powiedział z uśmiechem
-Dlaczego wcześniej byłeś taki oschły spytałam smutno
-Ponieważ Lizzy może cię zaatakować tylko w dzień chyba że jest pełnia księżyca wtedy może atakować także w nocy
-Rozumiem dlatego wczoraj zaatakowała w noc .?
-Tak
Czarnowłosy chłopak usiadł obok mnie na łóżku i spojrzał mi głęboko w oczy.Przybliżył się do mnie a ja znów poczułam jego oddech.
-Przepraszam to moja wina,byłem zbyt nachalny
-To nie prawda ..!
-Ale to przeze mnie teraz tak cierpisz
mówiąc to spuścił wzrok niżej i odsunął się ode mnie
Wziął ze stołu opatrunki i znów zaczął zmieniać bandaże.
Znów syknęłam z bólu
-Mocno cię boli .?! Spytał
-Tak ale jakoś wytrzymam uśmiechnęłam się lekko
Odwiązał powoli ostatni bandaż i delikatnie zlizał krew wypływającą z ran.Popatrzył na mnie
-Wiem że to nie zagoi ran ale na pewno złagodzi ból,chociaż tyle mogę zrobić.Wciąż się nie uśmiechał.
Podniosłam się powoli.
-Uważaj ..!! poderwał się i podtrzymał mnie.
Spojrzałam w jego oczy a on w moje.Zbliżył się do mnie i chciał mnie pocałować ale nagle się wycofał.
-Przepraszam miałem już nie być taki nachalny.
Popatrzyłam na niego,wciąż był smutny.Położyłam delikatnie dłoń na jego twarzy i pocałowałam go czule. Uśmiechnął się lekko ale wciąż sprawiał wrażenie przygnębionego.
-Jesteś smutny, co się stało .?
-Martwię się
-Nie masz o co
-Jak to nie .? spytał spójrz na swoje rany
-Nic mi nie będzie w końcu się mną opiekujesz uśmiechnęłam się.
Złapał mnie za dłoń i zbliżył swoją twarz do mojej
-Naprawdę cię kocham i chcę cię chronić a nie mogę
-Nie musisz mnie zawsze bronić,wystarczy że przy mnie jesteś.
Tomoe dokończył opatrywać mi rany i chciał już wyjść z pokoju gdy nagle spytałam
-Mógł byś przy mnie zostać,przy tobie czuję się bezpieczniej
Spojrzał na mnie z uśmiechem i usiadł obok mnie na łóżku.Odgarnął mi włosy z twarzy i odpowiedział
-Dla ciebie wszystko
Po czym położył się obok mnie a ja oparłam się o jego ramie.
-Odpoczywaj powiedział gładząc mnie po dłoni.
-Dobrze odpowiedziałam i zamknęłam oczy.
Następnego dnia obudziłam się i spojrzałam na Tomoe
-Już nie śpisz spytał
-Nie już nie ....
-Jak się czujesz .?
-O wiele lepiej,chciała bym wyjść na dwór
-Ale w twoim sanie ...
-Jeśli pójdziesz ze mną to nic się nie stanie
Uśmiechnął się i przytulił do mnie
Wstał i pomógł mi wstać,potem poszedł się ubrać a ja jakimś cudem dałam radę ubrać się sama.Przyszedł do mnie i powiedział.
-Nie sądzisz ze ta koszulka jest trochę zbyt obcisła,no wiesz uciska na bandaże
-Ale nie mam innej popatrzyłam na niego w końcu nie noszę za dużych ubrań
Uśmiechnął się i delikatne zdjąć ze mnie koszulką.
-Co robisz ? spytałam zdziwiona
-Zobaczysz ..
Następnie zdjął też swoją koszulkę i założył ją na mnie.Odsłaniając tym samym swoja umięśnioną klatkę.Jego koszulka była czarna i luźna.Miała bardzo przyjemny zapach.
-Dziękuję odpowiedziałam wesoło
-Tobie jest we wszystkim pięknie odparł i pocałował mnie w policzek.Następnie wziął mnie pod rękę i zeszedł ze mną na dół.Pogoda była naprawdę ładna poszliśmy do parku,było tam pełno zakochanych par.Tylko my szliśmy jak byśmy nie byli para,oparłam się o fontannę
-Ładnie tu ... powiedziałam próbując przerwać ciszę
-Tak dosyć ładnie
-O wiele ładniej niż kiedy przychodziłam tu z Ikkim
-A tak byliście przez pewien czas parą prawda .?
-Tak to bardzo prawdopodobne
Rozwiązał delikatnie bandaż i ściągnął opatrunek przesączony krwią.Wyrzucił go do śmietnika i znów usiadł obok mnie.Spojrzał na mnie ale gdy nasz wzrok się spotkał,szybko się odwrócił i delikatnie przemył rany.
Syknęłam z bólu
-Przepraszam
-To nie twoja,wina rany zawszę bolą odpowiedziałam i chciałam się uśmiechnąć ale nie mogłam
Skończył czyścić rany i założył świeży opatrunek.Znów spojrzał na mnie a ja na niego.I po chwili znów zostałam sama w pokoju. Zastanawiałam się dlaczego się tak zachowuje.Tak jak by już nic do mnie nie czuł.Zrobiło mi się przykro wyglądał jak by nawet się nie cieszył że się ocknęłam.Nie przyszedł do mnie więcej tylko Ikki przyniósł mi jedzenie i zapytał jak się czuję.Zapytałam co się dzieję z Tomoe ale odpowiedział tylko że sam mi powie w swoim czasie.Leżałam na łóżku zastanawiając się wciąż nad tym samym,za oknem było już ciemno.Nagle usłyszałam pukanie do drzwi
-Proszę odpowiedziałam głośno
Do pokoju wszedł Tomoe podszedł do łóżka
-Cieszę się że nic ci nie jest powiedział z uśmiechem
-Dlaczego wcześniej byłeś taki oschły spytałam smutno
-Ponieważ Lizzy może cię zaatakować tylko w dzień chyba że jest pełnia księżyca wtedy może atakować także w nocy
-Rozumiem dlatego wczoraj zaatakowała w noc .?
-Tak
Czarnowłosy chłopak usiadł obok mnie na łóżku i spojrzał mi głęboko w oczy.Przybliżył się do mnie a ja znów poczułam jego oddech.
-Przepraszam to moja wina,byłem zbyt nachalny
-To nie prawda ..!
-Ale to przeze mnie teraz tak cierpisz
mówiąc to spuścił wzrok niżej i odsunął się ode mnie
Wziął ze stołu opatrunki i znów zaczął zmieniać bandaże.
Znów syknęłam z bólu
-Mocno cię boli .?! Spytał
-Tak ale jakoś wytrzymam uśmiechnęłam się lekko
Odwiązał powoli ostatni bandaż i delikatnie zlizał krew wypływającą z ran.Popatrzył na mnie
-Wiem że to nie zagoi ran ale na pewno złagodzi ból,chociaż tyle mogę zrobić.Wciąż się nie uśmiechał.
Podniosłam się powoli.
-Uważaj ..!! poderwał się i podtrzymał mnie.
Spojrzałam w jego oczy a on w moje.Zbliżył się do mnie i chciał mnie pocałować ale nagle się wycofał.
-Przepraszam miałem już nie być taki nachalny.
Popatrzyłam na niego,wciąż był smutny.Położyłam delikatnie dłoń na jego twarzy i pocałowałam go czule. Uśmiechnął się lekko ale wciąż sprawiał wrażenie przygnębionego.
-Jesteś smutny, co się stało .?
-Martwię się
-Nie masz o co
-Jak to nie .? spytał spójrz na swoje rany
-Nic mi nie będzie w końcu się mną opiekujesz uśmiechnęłam się.
Złapał mnie za dłoń i zbliżył swoją twarz do mojej
-Naprawdę cię kocham i chcę cię chronić a nie mogę
-Nie musisz mnie zawsze bronić,wystarczy że przy mnie jesteś.
Tomoe dokończył opatrywać mi rany i chciał już wyjść z pokoju gdy nagle spytałam
-Mógł byś przy mnie zostać,przy tobie czuję się bezpieczniej
Spojrzał na mnie z uśmiechem i usiadł obok mnie na łóżku.Odgarnął mi włosy z twarzy i odpowiedział
-Dla ciebie wszystko
Po czym położył się obok mnie a ja oparłam się o jego ramie.
-Odpoczywaj powiedział gładząc mnie po dłoni.
-Dobrze odpowiedziałam i zamknęłam oczy.
Następnego dnia obudziłam się i spojrzałam na Tomoe
-Już nie śpisz spytał
-Nie już nie ....
-Jak się czujesz .?
-O wiele lepiej,chciała bym wyjść na dwór
-Ale w twoim sanie ...
-Jeśli pójdziesz ze mną to nic się nie stanie
Uśmiechnął się i przytulił do mnie
Wstał i pomógł mi wstać,potem poszedł się ubrać a ja jakimś cudem dałam radę ubrać się sama.Przyszedł do mnie i powiedział.
-Nie sądzisz ze ta koszulka jest trochę zbyt obcisła,no wiesz uciska na bandaże
-Ale nie mam innej popatrzyłam na niego w końcu nie noszę za dużych ubrań
Uśmiechnął się i delikatne zdjąć ze mnie koszulką.
-Co robisz ? spytałam zdziwiona
-Zobaczysz ..
Następnie zdjął też swoją koszulkę i założył ją na mnie.Odsłaniając tym samym swoja umięśnioną klatkę.Jego koszulka była czarna i luźna.Miała bardzo przyjemny zapach.
-Dziękuję odpowiedziałam wesoło
-Tobie jest we wszystkim pięknie odparł i pocałował mnie w policzek.Następnie wziął mnie pod rękę i zeszedł ze mną na dół.Pogoda była naprawdę ładna poszliśmy do parku,było tam pełno zakochanych par.Tylko my szliśmy jak byśmy nie byli para,oparłam się o fontannę
-Ładnie tu ... powiedziałam próbując przerwać ciszę
-Tak dosyć ładnie
-O wiele ładniej niż kiedy przychodziłam tu z Ikkim
-A tak byliście przez pewien czas parą prawda .?
-Tak przez 2 miesiące
-On nadal cię kocha
-Co .?!odparłam ze zdziwieniem
-Widzę jak na ciepie patrzy,on rozbiera cię wzrokiem
-Nie żartuj sobie
-Nie żartuje,zbliżył się do mnie,zaczynam się robić zazdrosny
-Przerażasz mnie .. powiedziałam cicho
-Nie ty powinnaś się mnie bać ... powiedział i pocałował mnie w czoło,ale jeśli on ci coś zrobi przysięgam że go rozszarpię
-Tomoe...Chciałam powiedzieć że przesadza ale nie zdążyłam poczułam przeszywający ból,chciałam kucnąć i zwinąć się z bólu ale chłopak mnie przytulił,wiedział co się dzieję dlatego przytulił mnie,zacisnęłam palce na jego plecach.Trzymał mnie pewnie i szeptał mi do ucha.
-Już dobrze,jestem przy tobie
Ból nagle ustąpił.Na mojej ręce pojawił się tylko mały napis"Nie przechytrzysz mnie prędzej czy później on cię zostawi".
-Dziękuję powiedziałam nie puszczając chłopaka,zobaczyłam napis na mojej ręce zaczął krwawić.Chciałam go jakoś ukryć.Więc odwróciłam się szybko i chciałam iść do domu.Jakoś doszłam do domu unikając kontaktu z Tomoe tak aby nie zobaczył napisu.Weszłam do domu przywitałam się z Ikkim i poszłam od razu do łazienki.Zaraz za mną wszedł zły Tomoe zamknął drzwi na zamek i rzucił się na mnie,przycisnął mnie do ściany stanowczo ale delikatnie tak aby nie sprawić mi więcej bólu przez rany.
-Dlaczego chciałaś to przede mną ukryć,jego mina świadczyła o tym że jest wściekły
-Kiedy się zorientowałeś .?! spytałam z lekkim przerażeniem
-Od początku,zapomniałaś że jestem demonem
Spuściłam wzrok w dół.
-Co tam jest napisane .??!! Spytał z wściekłością w głosie ale jeszcze nie krzyczał
Nie chciałam mu pokazać wiec schowałam rękę za plecy.
Złapał mnie za nią i z dużą siłą przycisnął do ściany w taki sposób aby zobaczyć napis.
Puścił mnie i odwrócił się zdenerwowany.Chciałam go uspokoić i złapać za ramię ale mnie odepchnął
-Odejdź ode mnie cała śmierdzisz krwią ..!!! Powiedział wściekły.
-Tomoe ...pierwszy raz był na mnie tak bardzo zły
Po chwili odwrócił się i przybliżył się do mnie.
-Przepraszam powiedział już spokojny,poniosło mnie nie powinienem się tak zachować przepraszam.
-Widzę że już tego nie wytrzymujesz,obwiniasz się za tę sytuację.
-To nie tak po prostu nie mogę patrzeć jak ciągle cierpisz.A do tego ciągle krwawisz nie wytrzymuję już tego.Tomoe miał rację rana na moim brzuchu ciągle krwawiła a teraz także miałam zakrwawioną całą rękę.
-Więc sobie ulżyj mówiąc to przytuliłam się do niego tak że mógł spokojnie napić się mojej krwi.
Spuścił głowę w dół i nie odpowiadał.
Usiadłam na podłodze i oparłam się o ścianę.Miałam ochotę się rozpłakać ale nie zrobiłam tego.Zielonooki patrzył na mnie a ja na napis na mojej ręce,nadal ściekała z niego krew.Zauważyłam że z rany na brzuchu także cieknie krew.Po chwili siedziałam w kałuży krwi.Tomoe kucnął przy mnie,przytulił mnie i wziął delikatnie moją dłoń.Zbliżył się do mojej szyi i delikatnie się wgryzł po czym przycisną mnie do ściany.Poczułam jego ciepły dotyk,włożył swoją dłoń w moje włosy i wgryzł się jeszcze mocniej.
Poczułam jak robi mi się słabo.
-Tomoe dość powiedziałam cicho.
Usłyszał mnie,przestał spojrzał na mnie i polizał mnie po szyi rany na niej szybko się zagoiły.Następnie wziął moją rękę i zrobił z nią to samo.Nie miałam siły ustać na nogach.Straciłam już za dużo krwi.Napełnił wannę ciepłą wodą po czym rozebrał mnie i wsadził do niej.Obmył mnie z krwi i delikatnie wytarł.Następnie zaniósł mnie na łóżko.
-Zaraz wracam powiedział.Nie miałam siły odpowiedzieć ale wciąż patrzyłam się na niego.Poszedł do łazienki wyciągnął z szafki czyste ubrania i przebrał się.Potem wrócił do mnie.Spojrzał na mnie i przeprosił za to co zrobi.Następnie usiadł na mnie i zaczął lizać mnie po brzuchu.Było to dość przyjemne poczułam jak moje rany się goją.Potem wziął sztylet który zawsze nosił przy sobie i wyciął sobie na brzuchu duży znak,taki sam tylko mniejszy naciął mi na dłoni.Nie miałam pojęcia co chcę zrobić ale wiedziałam że nie będę tego żałować.Ugryzł się w rękę a jego kły zrobiły się różowe jak by wchłonęły odrobinę jego krwi.Następnie ugryzł mnie w szyje a jago kły nabrały barwy ciemno szkarłatnej tak jak by były wypełnione naszą krwią.Spojrzał na mnie czule i pogładził mnie po twarzy.A następnie namiętnie mnie pocałował wpuszczając w moje usta naszą krew.Pocałunek trwał dosyć długo potem zszedł ze mnie,ubrał mnie i zaszeptał jeszcze tylko krótkie przepraszam.
-On nadal cię kocha
-Co .?!odparłam ze zdziwieniem
-Widzę jak na ciepie patrzy,on rozbiera cię wzrokiem
-Nie żartuj sobie
-Nie żartuje,zbliżył się do mnie,zaczynam się robić zazdrosny
-Przerażasz mnie .. powiedziałam cicho
-Nie ty powinnaś się mnie bać ... powiedział i pocałował mnie w czoło,ale jeśli on ci coś zrobi przysięgam że go rozszarpię
-Tomoe...Chciałam powiedzieć że przesadza ale nie zdążyłam poczułam przeszywający ból,chciałam kucnąć i zwinąć się z bólu ale chłopak mnie przytulił,wiedział co się dzieję dlatego przytulił mnie,zacisnęłam palce na jego plecach.Trzymał mnie pewnie i szeptał mi do ucha.
-Już dobrze,jestem przy tobie
Ból nagle ustąpił.Na mojej ręce pojawił się tylko mały napis"Nie przechytrzysz mnie prędzej czy później on cię zostawi".
-Dziękuję powiedziałam nie puszczając chłopaka,zobaczyłam napis na mojej ręce zaczął krwawić.Chciałam go jakoś ukryć.Więc odwróciłam się szybko i chciałam iść do domu.Jakoś doszłam do domu unikając kontaktu z Tomoe tak aby nie zobaczył napisu.Weszłam do domu przywitałam się z Ikkim i poszłam od razu do łazienki.Zaraz za mną wszedł zły Tomoe zamknął drzwi na zamek i rzucił się na mnie,przycisnął mnie do ściany stanowczo ale delikatnie tak aby nie sprawić mi więcej bólu przez rany.
-Dlaczego chciałaś to przede mną ukryć,jego mina świadczyła o tym że jest wściekły
-Kiedy się zorientowałeś .?! spytałam z lekkim przerażeniem
-Od początku,zapomniałaś że jestem demonem
Spuściłam wzrok w dół.
-Co tam jest napisane .??!! Spytał z wściekłością w głosie ale jeszcze nie krzyczał
Nie chciałam mu pokazać wiec schowałam rękę za plecy.
Złapał mnie za nią i z dużą siłą przycisnął do ściany w taki sposób aby zobaczyć napis.
Puścił mnie i odwrócił się zdenerwowany.Chciałam go uspokoić i złapać za ramię ale mnie odepchnął
-Odejdź ode mnie cała śmierdzisz krwią ..!!! Powiedział wściekły.
-Tomoe ...pierwszy raz był na mnie tak bardzo zły
Po chwili odwrócił się i przybliżył się do mnie.
-Przepraszam powiedział już spokojny,poniosło mnie nie powinienem się tak zachować przepraszam.
-Widzę że już tego nie wytrzymujesz,obwiniasz się za tę sytuację.
-To nie tak po prostu nie mogę patrzeć jak ciągle cierpisz.A do tego ciągle krwawisz nie wytrzymuję już tego.Tomoe miał rację rana na moim brzuchu ciągle krwawiła a teraz także miałam zakrwawioną całą rękę.
-Więc sobie ulżyj mówiąc to przytuliłam się do niego tak że mógł spokojnie napić się mojej krwi.
Spuścił głowę w dół i nie odpowiadał.
Usiadłam na podłodze i oparłam się o ścianę.Miałam ochotę się rozpłakać ale nie zrobiłam tego.Zielonooki patrzył na mnie a ja na napis na mojej ręce,nadal ściekała z niego krew.Zauważyłam że z rany na brzuchu także cieknie krew.Po chwili siedziałam w kałuży krwi.Tomoe kucnął przy mnie,przytulił mnie i wziął delikatnie moją dłoń.Zbliżył się do mojej szyi i delikatnie się wgryzł po czym przycisną mnie do ściany.Poczułam jego ciepły dotyk,włożył swoją dłoń w moje włosy i wgryzł się jeszcze mocniej.
Poczułam jak robi mi się słabo.
-Tomoe dość powiedziałam cicho.
Usłyszał mnie,przestał spojrzał na mnie i polizał mnie po szyi rany na niej szybko się zagoiły.Następnie wziął moją rękę i zrobił z nią to samo.Nie miałam siły ustać na nogach.Straciłam już za dużo krwi.Napełnił wannę ciepłą wodą po czym rozebrał mnie i wsadził do niej.Obmył mnie z krwi i delikatnie wytarł.Następnie zaniósł mnie na łóżko.
-Zaraz wracam powiedział.Nie miałam siły odpowiedzieć ale wciąż patrzyłam się na niego.Poszedł do łazienki wyciągnął z szafki czyste ubrania i przebrał się.Potem wrócił do mnie.Spojrzał na mnie i przeprosił za to co zrobi.Następnie usiadł na mnie i zaczął lizać mnie po brzuchu.Było to dość przyjemne poczułam jak moje rany się goją.Potem wziął sztylet który zawsze nosił przy sobie i wyciął sobie na brzuchu duży znak,taki sam tylko mniejszy naciął mi na dłoni.Nie miałam pojęcia co chcę zrobić ale wiedziałam że nie będę tego żałować.Ugryzł się w rękę a jego kły zrobiły się różowe jak by wchłonęły odrobinę jego krwi.Następnie ugryzł mnie w szyje a jago kły nabrały barwy ciemno szkarłatnej tak jak by były wypełnione naszą krwią.Spojrzał na mnie czule i pogładził mnie po twarzy.A następnie namiętnie mnie pocałował wpuszczając w moje usta naszą krew.Pocałunek trwał dosyć długo potem zszedł ze mnie,ubrał mnie i zaszeptał jeszcze tylko krótkie przepraszam.